Spis treści
- adw. TOMASZ SOWA, LL.M.
- +48 22 243 34 75
- kancelaria@sowaip.pl
Branża IT od wielu lat opiera się na elastycznych modelach współpracy. Chociaż zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę lub w formie B2B nadal odgrywają przeważającą rolę, równie dużą popularnością cieszą się inne umowy cywilnoprawne: umowa o dzieło oraz umowa o świadczenie usług. W praktyce granica między nimi bywa bardzo trudna do uchwycenia, a jej przekroczenie może w wielu wypadkach rodzić poważne konsekwencje, głównie na płaszczyźnie podatkowej i ubezpieczeniowej. Analiza polskiego orzecznictwa pozwala jednak na uchwycenie najważniejszych różnic między tymi umowami.
Rezultat jako istota umowy o dzieło
Umowa o dzieło, jak sama jej nazwa wskazuje, w swojej istocie skupia się na stworzeniu określonego dzieła. Orzecznictwo wypracowało pogląd, zgodnie z którym z dziełem mamy do czynienia wówczas, gdy mamy wskazany rezultat materialny lub niematerialny o samodzielnej wartości, kompletny i niewymagający dalszej ingerencji twórcy, który ma indywidualne i oznaczone cechy (zob. wyrok SA w Poznaniu z dnia 30 czerwca 2021 r., sygn. akt III AUa 1337/20). Z chwilą ukończenia dzieła, staje się ono odrębne i niezależne od twórcy, co oznacza, że co do zasady dzieło to nie wymaga jego dalszej ingerencji czy nadzoru.
Bardzo szczegółowo do istoty dzieła odniósł się również Sąd Najwyższy, który w wyroku z dnia 2 września 2020 r., sygn. akt I UK 170/19 wskazał: „Zobowiązanie z art. 627 k.c. polega na wykonaniu nie jakiegokolwiek dzieła, ale na realizacji dzieła oznaczonego. Nie ma przy tym wątpliwości, że “oznaczenie” następuje pierwotnie w trakcie układania postanowień umownych. Przy umowie zlecenia nacisk położono nie na “oznaczenie” efektu, ale na “określenie” kategorii czynności prawnej (usługi) podlegającej wykonaniu. Doszło zatem w umowie o dzieło do przesunięcia punktu ciężkości z aspektu czynnościowego na finalny. Ważne jest jednak, że między “oznaczeniem” a rezultatem pracy istnieje ścisły wektor zależności. Nie można zrealizować dzieła, jeśli nie zostało ono umownie wytyczone”.
W kontekście branży IT oznacza to, że umowa, która ogranicza się do ogólnikowych sformułować typu „świadczenie usług programistycznych”, „rozwój systemu”, „wykonanie potrzebnej zamawiającemu aplikacji”, nie spełnia samo w sobie wymogu określenia dzieła. Konieczne staje się skonkretyzowanie przedmiotu umowy, które pozwoli już na etapie zawarcia umowy na wskazanie oczekiwanego efektu np. przez odwołanie do konkretnej dokumentacji projektowej, specyfiki funkcjonalnej, opisu architektury i funkcjonalności systemu lub jego dokładnych parametrów technicznych. Można nawet powiedzieć, że umowa o dzieło w branży IT polega na tym, że zamawiający wskazuje jaki efekt końcowy chce osiągnąć, a wykonawca ma samodzielnie dojść do tego, jak ten efekt końcowy urealnić.
Sprawdzian wad fizycznych
Orzecznictwo sądowe bardzo często wskazuje – w przypadku dzieła o charakterze materialnym – na możliwość przeprowadzenia sprawdzianu wad fizycznych. Nie chodzi tutaj oczywiście o stwierdzenie wystąpienia lub nie jakichkolwiek wad, ale wad względem opisu oczekiwanego rezultatu zawartego w opisie przedmiotu umowy. Im więcej parametrów dzieła końcowego zostanie wskazane na etapie zawarcia umowy, tym dokładniej można zweryfikować poprawność efektu końcowego. Warto w tym miejscu przytoczyć słowa z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 11 października 2018 r., sygn. akt III AUa 622/17: „Zważyć należy, że realizacja oznaczonego dzieła jest zwykle określonym procesem wykonawczym, o możliwym do wskazania momencie początkowym i końcowym, którego celem jest doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez strony w momencie zawierania umowy”.
Podzielenie procesu na mniejsze dzieła
Mogłoby się zatem wydawać, że w przypadku umów w branży IT dobrym pomysłem będzie podzielenie pracy na mniejsze etapy i wyodrębnienie pomniejszych dzieł, które programista będzie osiągać w toku swojej pracy.
Jednak i o tym aspekcie wypowiedział się SA w Szczecinie w zacytowanym powyżej orzeczeniu, wskazując, że: „Z przedstawioną definicją, co do zasady nie koresponduje wykonywanie kolejnych czynności, w systemie pracy ciągłej w pewnym cyklu profesjonalnej działalności zlecającego pracę. Szereg kolejnych czynności, które składają się na zorganizowany cykl produkcyjny, nawet gdy prowadzi do wymiernego efektu, nie może być rozumiany jako jednorazowy rezultat i kwalifikowany jako realizacja umowy o dzieło. Przedmiotem umowy o dzieło nie może być bowiem osiąganie kolejnych, bieżąco wyznaczanych rezultatów; w tym senesie nie może istnieć ciąg tzw. małych dzieł składających się na końcowy efekt, za który odpowiedzialność przyjmuje zlecający pracę”.
Jeżeli zatem współpraca między stronami przybiera postać stałego, wielomiesięcznego rozwijania oprogramowania, w którym zakres prac jest płynny, zmienny i zależny od bieżących potrzeb zamawiającego, to nawet wydzielenie określonych etapów realizacji całości, raczej nie pozwoli na uznanie takiej umowy za umowę o dzieło. Co innego jednak, jeżeli umowa będzie przewidywać chociażby stworzenie kilku konkretnych modułów aplikacji, a dodatkowo zostaną precyzyjnie wskazane konkretne parametry i funkcjonalności, którym odpowiadać ma każdy z modułów. Wówczas nawet jeżeli dla wykonania któregoś z dalszych modułów konieczne jest stworzenie najpierw innego modułu, łatwiej w takiej sytuacji o uznaniu każdego z modułu za odrębne dzieło.
Nacisk na czynności, a nie na efekt – istota usług
W wyroku z dnia 10 października 2017 r., sygn. akt III UK 53/16, Sąd Najwyższy zauważył: „Przy umowie zlecenia nacisk położono nie na “oznaczenie” efektu, ale na “określenie” kategorii czynności prawnej (usługi) podlegającej wykonaniu”. Rozróżnienie to ma charakter modelowy i stanowi klasyczne przeciwstawienie zobowiązania rezultatu zobowiązaniu starannego działania. W przypadku umowy o świadczenie usług (do których stosujemy odpowiednio przepisy o zleceniu) istotą jest wykonywanie określonych, często powtarzających się, czynności z należytą staranności oraz zgodnie z zasadami wiedzy i doświadczenia zawodowego. Na pierwszy plan wysuwa się nie osiągnięcie określonego rezultatu, ale staranność podejmowanych starań.
W tym samym tonie wypowiedział się SN w wyroku z dnia 21 października 2020 r., sygn. akt I UK 83/19: „Jeżeli wierzyciel zatrudnia do wykonywania określonej pracy (czynności starannego działania), to świadczenie dłużnika z reguły nie polega na wykonaniu dzieła w rozumieniu art. 627 k.c. Wskazuje na to cały szereg dalszych orzeczeń Sądu Najwyższego w podobnych sprawach, które potwierdzają, że wykonywanie prostych i powtarzalnych czynności z reguły nie należy do umowy o dzieło”.
Dodatkowym aspektem jest również kwestia podporządkowania wykonawcy oraz kierownictwa zlecającego. Jeżeli zlecający stale nadzoruje wykonywane prace, zleca dodatkowe poprawki oraz kolejne zadania, modyfikując przy tym instrukcje dla wykonawcy, wówczas co do zasady będziemy mieć do czynienia ze świadczenie usług. Ponownie akcent zostaje w takim przypadku przesunięty z dążeń do osiągnięcia ustalonego dzieła, na staranność działania.
Wdrożenie oprogramowania
W zakresie jednak umowy na wdrożenie systemu komputerowego, odnajdujemy bardzo przydatne wskazówki w wyroku Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi z dnia 5 stycznia 2018 r., sygn. akt XIII GC 1603/17:
„Umowa łącząca strony miała charakter umowy mieszanej, zawierającej elementy umowy o dzieło, przeniesienia praw autorskich i udzielenia licencji oraz świadczenia usług serwisowych w okresie po wykonaniu dzieła. W zależności zatem od elementów przedmiotowych umowy, do oceny jej postanowień oraz zaistnienia przesłanek do odstąpienia od umowy – należy sięgać po odmienne regulacje materialnoprawne. Niemniej, w ocenie Sądu zasadnicze znaczenie będzie mieć odesłanie do umowy o dzieło, której elementy w zawartej między stronami umowie miały charakter przeważający i decydujący o kwalifikacji zawartego stosunku prawnego. W orzecznictwie przyjęto, że umowę o wdrożenie systemu komputerowego należy kwalifikować jako umowę o dzieło”.
Takie samo stanowisko odnajdujemy w wyroku SA w Gdańsku z dnia 13 maja 2015 r., sygn. akt I ACa 1054/14. Zarówno jeden, jak i drugi skład orzekający potwierdził jednocześnie, każdą tego rodzaju umowę należy oceniać indywidualnie, aby zrewidować, które elementy stosunku obligacyjnego są przeważające. To również wyznacza dla nas ważną wskazówkę, mianowicie, że umowa o dzieło w swojej treści również może zawierać dodatkowe postanowienia, które samodzielnie mogłyby być kwalifikować jako inne stosunki prawne, jednak, jeżeli dominującym elementem stosunku jest wykonanie dzieła, to należy uznać ten przeważający stosunek dla całości stosunku. Nadal jednak kluczowy pozostaje stopień wyodrębnienia konkretnych cech i wskazania oczekiwanego rezultatu.
Umowa o dzieło a umowa o świadczenie usług
Przytoczone orzecznictwo tworzy spójny model interpretacyjny, zgodnie z którym o kwalifikacji umowy decyduje to, czy strony rzeczywiście umówiły się na osiągnięcie oznaczonego, jednorazowego i weryfikowalnego rezultatu, czy też na wykonywanie czynności z należytą starannością w określonym przedziale czasu.
W praktyce branży IT oznacza to konieczność niezwykle precyzyjnego konstruowania umów, w szczególności poprzez szczegółowe określanie przedmiotu świadczenia, parametrów technicznych oraz zasad odbioru, ponieważ to właśnie te elementy – a nie deklaracje stron – będą podlegały ocenie w przypadku ewentualnego sporu lub kontroli.

